Wołyń bez przemilczeń. 11 lipca przypomina o prawdzie i pamięci

Wołyń bez przemilczeń. 11 lipca przypomina o prawdzie i pamięci

FOT. Powiat Jasło

11 lipca nie jest zwykłą datą w polskim kalendarzu – tego dnia wraca pamięć o Polakach zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów z OUN i UPA. W rocznicowym przypomnieniu najmocniej wybrzmiewa skala zbrodni na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej: spalone wsie, zniszczone domy i całe rodziny, które zniknęły w latach wojny. To opowieść nie o zemście, lecz o obowiązku pamięci i o nazwaniu zła po imieniu. W tym właśnie sensie 11 lipca staje się dniem zadumy, a nie politycznego skrótu.

  • Wołyń i Małopolska Wschodnia wciąż przypominają o skali zbrodni
  • Pamięć ma chronić prawdę, nie podsycać sporu

Wołyń i Małopolska Wschodnia wciąż przypominają o skali zbrodni

Narodowy Dzień Pamięci o Polakach, Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów z OUN i UPA, przypada 11 lipca nieprzypadkowo. To data, która ma przywoływać jedną z najbardziej bolesnych kart w historii Polski i przypominać o dziesiątkach tysięcy niewinnych ofiar.

W latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ginęli cywile – kobiety, dzieci, osoby starsze, całe rodziny. Według opisu źródłowego ich jedynym „zarzutem” było polskie pochodzenie. To właśnie ta bezbronność ofiar sprawia, że pamięć o tamtych wydarzeniach nie słabnie wraz z upływem czasu. Każda kolejna rocznica jest przypomnieniem, że za liczbami kryją się konkretne domy, konkretne nazwiska i konkretne przerwane życia.

W tym ujęciu Wołyń nie jest tylko hasłem historycznym. To symbol cierpienia, które zaczęło się od nienawiści narodowościowej i skrajnego nacjonalizmu, a skończyło się masowymi mordami na ludności cywilnej. Tę prawdę trudno zamknąć w jednym zdaniu, bo jej ciężar wraca przy każdym wspomnieniu o spalonych wsiach i zniszczonych społecznościach.

Pamięć ma chronić prawdę, nie podsycać sporu

Autorzy przypomnienia podkreślają, że mówienie o Wołyniu nie jest atakiem na współczesnych Ukraińców. To ważne rozróżnienie, bo sens tego dnia leży gdzie indziej – w szacunku dla ofiar i w przekonaniu, że pojednanie między narodami może oprzeć się tylko na prawdzie.

Z tego samego powodu nie wystarcza sama rocznica. Potrzebne jest także godne upamiętnienie zamordowanych oraz odnalezienie i pochowanie wszystkich ofiar. Bez tego przeszłość pozostaje niezamknięta, a pamięć – niepełna. W źródle mocno wybrzmiewa też ostrzeżenie przed budowaniem współczesnej tożsamości na formacjach odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej. Taki wybór nie pomaga w dialogu, tylko pogłębia napięcia wokół historii.

Właśnie dlatego 11 lipca ma znaczenie większe niż sam kalendarzowy zapis. To dzień, w którym państwo i społeczeństwo mają obowiązek przypomnieć, że prawda historyczna nie jest dodatkiem do pamięci, lecz jej fundamentem. Dopiero wtedy można mówić o odpowiedzialności wobec przeszłości i o przyszłości, która nie będzie budowana na przemilczeniu.

na podstawie: Powiat Jasło.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Powiat Jasło). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.