Na Czupel i dalej - jasielscy piechurzy sprawdzili Beskid Mały

Na Czupel i dalej - jasielscy piechurzy sprawdzili Beskid Mały

9 maja ponad 30 osób z Jasła i okolic ruszyło z Klubem Kulturalno-Turystycznym JDK oraz jasielskim oddziałem PTTK w Beskid Mały. Cel był konkretny - wejść na Czupel, najwyższy szczyt tego pasma i jeden z punktów Korony Gór Polski 🥾🌲

  • Na szlaku z Międzybrodzia Bialskiego zrobiło się naprawdę poważnie
  • Czupel, Magurka Wilkowicka i schronisko, które zatrzymało grupę na dłużej
  • Powrót przez Przełęcz Przegibek domknął udaną górską przygodę

Na szlaku z Międzybrodzia Bialskiego zrobiło się naprawdę poważnie

Wyprawę poprowadził Tomasz Wrona, a trasa od pierwszych kroków pokazała, że Beskid Mały potrafi zaskoczyć. Z Międzybrodzia Bialskiego grupa weszła na czerwony szlak, który szybko zamienił się w kamienistą, stromą ścieżkę z przewyższeniem sięgającym 603 metrów. Leśna buczyna mieszała się tu z iglakami, a rytm marszu trzeba było dopasować nie tylko do własnej kondycji, ale też do mijanych z dużą prędkością rowerzystów.

Po drodze była i praca nóg, i praca głową. Na podejściach pod Rogacz i przy Przełęczy Czupel przyszło upragnione odciążenie, a sam wierzchołek - choć ukryty w lesie i pozbawiony szerokich panoram - dał coś, czego nie da się zmierzyć widokiem: satysfakcję z zaliczenia kolejnego punktu do górskiej kolekcji. 🌲

Jasielscy wędrowcy zatrzymywali się też przy charakterystycznych stosach kamieni, które w tej okolicy tworzą niemal własny, niepisany język szlaku. I sami dorzucili do niego swoją cegiełkę - kilka głazów przenieśli z drogi i ułożyli po swojemu, zgodnie z górską fantazją.

Czupel, Magurka Wilkowicka i schronisko, które zatrzymało grupę na dłużej

Po zdobyciu Czupla trasa poprowadziła dalej w stronę Magurki Wilkowickiej. Ten odcinek był już łagodniejszy i przyjemniejszy - biegł grzbietem pasma, przez polany i drzewa, z przelotnymi widokami na beskidzkie wzgórza. To ten moment wyprawy, kiedy tempo zwykle siada, a w głowie zostaje już bardziej krajobraz niż wysiłek.

Grupa zatrzymała się też w schronisku PTTK, miejscu z długą i ciekawą historią. O jego bliskości przypominał radiowo-telewizyjny nadajnik, a uwagę przykuwał także budynek ośrodka narciarstwa biegowego z charakterystycznym pochyłym dachem, pełniącym rolę tarasu widokowego. Dla piechurów to był dobry moment, by odetchnąć, rozejrzeć się i po prostu pobyć w górskim rytmie.

Potem przyszedł czas na ognisko 🔥 Na rozległej polanie pod rozłożystym drzewem czekało już tradycyjne pieczenie kiełbasek, a ci, którzy mieli ochotę, zajrzeli także do schroniska na coś konkretnego od gospodarzy. To właśnie takie chwile zwykle zostają w pamięci najdłużej - nie sam szczyt, ale cały układ drobnych przystanków po drodze.

Powrót przez Przełęcz Przegibek domknął udaną górską przygodę

Ostatni etap prowadził w stronę Przełęczy Przegibek i znów nie był spacerem po miękkim dywanie. Kamieniste zejście przez las wymagało skupienia, a każdy krok trzeba było stawiać ostrożnie. W górach to właśnie takie odcinki potrafią najbardziej dać się we znaki - nie efektownie, tylko konsekwentnie.

Późnym popołudniem grupa wsiadła do autobusu i ruszyła w prawie 200-kilometrową drogę powrotną do Jasła. Wspólny wniosek był prosty: wyprawa się udała, a Beskid Mały dla wielu uczestników przestał być już tylko nazwą na mapie. Stał się miejscem, do którego można wrócić myślami - i pewnie kiedyś także krokami.

na podstawie: JDK Jasło.